Technologia polowania

Mamy detektor, wiemy czego będziemy szukać, znamy już takie miejsca gdzie wydaje się nam, że tego “coś” będzie tam najwięcej. Pora, więc wyruszyć na pierwszą wyprawę. I tu rodzi się pytanie - polować samemu, czy w grupach. Zastanówmy się, co bardziej nam odpowiada. Jeśli polujemy sami to w przypadku znalezienia skarbu odpada problem z jego zgłoszeniem (oczywiście powinniśmy go zgłosić) i cała chwała przypadnie nam, z podziałem ewentualnej nagrody też nie będzie problemu. Tak to pewien plus, ale są także i minusy. W sytuacjach przez nas nieprzewidzianych jesteśmy zdani tylko na siebie i pomimo “walecznego serca” w pewnych sytuacjach możemy sobie nie poradzić. Tak, niewątpliwie polowanie w grupie jest bezpieczniejsze, ale jeśli w końcu tylko nam się poszczęści, to wśród członków zespołu mogą pojawić się pewne różnice zdań (zwykle lepiej z mądrym zgubić niż z ......). Tajemnica już nie jest tajemnicą ze wszystkimi wypływającymi z tego faktu konsekwencjami. Dobieranie członków zespołu trwa latami, nie wszyscy nadają się do tego by pracować w zespole. Jedni mają “taki sobie” charakter, inni są leniwi i nie dokładni, jeszcze inni gadatliwi. Poszukiwania powinny sprawiać nam przyjemność, nie powinno to być pasmo utarczek słownych i wzajemnych pretensji. Atmosfera “dąsania się” po dłuższej chwili staje się zwykle nie do wytrzymania. Solidny, zgrany zespół to marzenie większości już niepoczątkujących poszukiwaczy.

Podczas jednej z moich wypraw “podejrzałem” sposób pracy “profesjonalistów”. Podzieleni byli na pary. Jeden zajmował się przeszukiwaniem terenu, drugi członek “pary” wydobywał znaleziska z ziemi. Pracowali bez słuchawek po to, by “kopacz” też wiedział gidze wbić łopatę i czego ma się spodziewać. Sygnał audio detektora był dyskretny. Od momentu sygnalizacji celu do położenia go na dłoni upływało nie więcej niż 1-2 minuty. “Kopacz” dzielił wydobyty grunt, operator określał detektorem gdzie znajduje się przedmiot. W końcowej fazie “kopacz” namierzał cel Pinpointerem. Wszyscy pracowali cicho, bez zbędnych słów. Przez długą chwilę podziwiałem ich zgranie. Wtem, jak z podziemi wyrósł obok mnie jeszcze jeden członek zespołu. W ręku trzymał “małą krótkofalówkę”, na piersi “dyndała” potężna lornetka. Obrzucił mnie uważnym spojrzeniem i odprężył się wyraźnie. Cicho spytał - Jak znaleziska? Pogawędziliśmy krótką chwilę, potem on oddalił się tak jak się pojawił. Ten podpatrzony sposób “pracy” wydaje się najbardziej racjonalnym i wydajnym schematem eksploracji. Operator może się skupić na szukaniu celu, nie kopie, jest wypoczęty. “Kopacz” nie skupia się na lokalizacji celu, jego zadaniem jest szybkie wydobycie znaleziska. “Pary” nie zwracają uwagi na to, co dzieje dookoła. Od tego są inni.

“Technologia polowania” obejmuje wiele aspektów. Jednym z nich jest sposób przeszukiwania terenu. Moim zdaniem, tylko dokładne, metodyczne przeszukiwanie ma sens. A to oznacza powolne, nudne machanie cewką z 50% pokryciem poprzedniego jej ruchu. Dreptanie w jedną stronę, a potem ponowne dreptanie tylko ze zmianą kierunku o 90 stopni w stosunku do poprzedniego kierunku poszukiwań. Taki sposób eksploracji zajmuje wiele czasu, jest także bardzo nużący, zwłaszcza przy braku znalezisk, ale tylko takie postępowanie gwarantuje ,wcześniej czy później, pojawienie się upragnionych “wyników”. Możliwe sposoby prowadzenia poszukiwań opisałem w podrozdziale “Przeczesywanie terenu”.

Innym problemem związanym z “technologią polowania” jest trafny wybór miejsca prowadzenia poszukiwań. Posiadamy już odpowiednie mapy, znamy więc lokalizację interesujących nas obiektów. W takich miejscach znalezisk może być dużo, są zwykle skomasowane na stosunkowo niedużym obszarze. Ale tam jadą wszyscy i miejsca te zwykle są już bardzo “przetrzebione”. Oczywiście wszystko zależy od tego, czy przed nami byli tu “amatorzy-hobbyści” (zwykle wyposażeni w gorszy sprzęt) , którzy nie prowadzili poszukiwań w sposób systematyczny (ot, parę dołków), czy też byli tu przed nami “profesjonaliści” wyposażeni w sprzęt najnowszej generacji. Ci ostatni pracują baaardzo metodycznie. Po nich niewiele można znaleźć. Zwykle nie pozostawiają żadnych śladów. Dołki zakopane, odkryta ziemia dokładnie zamaskowana darnią. Jedynym śladem ich pobytu jest kupka wydobytego z ziemi (przeszkadzającego, maskującego dodatnie cele) niepotrzebnego nikomu żelastwa. Takie miejsca mogą nas bardzo rozczarować. Cóż więc robić? Szukać i jeszcze raz szukać miejsc “dziewiczych”. One prawie zawsze odpłacają za nasz trud pięknymi znaleziskami.

W jednym z wcześniejszych rozdziałów wspomniałem, że podczas poszukiwań warto zawsze sporządzić odręczny szkic terenu z zaznaczonymi lokalizacjami znalezisk. Niedawno znalazłem na polu trzy monety, po zaznaczeniu na szkicu ich położenia wyjaśniło się, że przez te punkty można poprowadzić linię prostą. Na przedłużeniu tej linii znalazłem jeszcze dwie monety. Poszedłem w drugą stronę wzdłuż linii i znowu znalazłem monetę. Na przyległym polu znalazłem następne dwie monety. Ich położenie także zaznaczyłem na szkicu i poprowadziłem następną linię.Stało sie zrozumiałe, że właśnie poruszam się po drogach, których próżno szukać nawet na bardzo starych mapach. Odwzorowałem szkic na współczesnej mapie, okazało się, że wyznaczone linie przecinają się w odległości 500m. Dotarłem tam. To było bardzo ciekawe miejsce. W taki sposób udało się odnaleźć położenie nieistniejącej od dawna osady.

Podczas poszukiwań czeka nas częsta zmiana ustawień parametrów pracy wykrywacza. W ferworze walki, podnieceni znaleziskami często zapominamy o dokonanych zmianach. Dlatego, należy często sprawdzać aktualnie wykorzystywany “program”. Zmiana czułości, wzmocnienia, balansu gruntu czy zakresu dyskryminacji, potrzebna w danej chwili, nie musi być optymalna dla “średnich” warunków panujących w danym rejonie. Jeśli nie wrócimy do optymalnych ustawień, to możemy pominąć wiele znalezisk. Dobrze, jeśli zorientujemy się szybko, ale jeśli przeszliśmy całe pole? No cóż, nie pozostaje nic innego, ustawiamy poprawne parametry i przeszukiwanie zaczynamy od początku.

Znalezienie celu (np.: sygnał VDI w zakresie +8...+30, +33..+36, +41..+45, +50...+66, +95 - typowe zakresy dla monet) to połowa sukcesu. Teraz nasze znalezisko należy wydobyć. Małe przedmioty, w tym monety, na ekranie generują jedną lub dwie kreseczki położone obok siebie. Jeśli jest ich więcej może być to sygnał od aluminiowej folii. Uważnie przyglądamy się powierzchni ziemi (uprawione pole bez “zielonego”), jeśli nic tam nie ma, to odgarniamy nogą lub saperką powierzchniową jej warstwę (w tej warstwie najczęściej znajduje się folia). “Pracując” na terenie porośniętym “zielonym” można saperką ściąć powierzchniową warstwę darni. Jeśli w jednym i drugim przypadku sygnał “przeniósł” się w nowe miejsce, to najprawdopodobniej mamy do czynienia z naszym “ulubionym” materiałem, w który świstaki z reklamy pakują czekoladki. Jednak zawsze należy to sprawdzić (nie świstaki, a sygnał oczywiście), czasem się zdarza, że coś “dobrego” leży na samej powierzchni. Jeśli sygnał pozostał w tym samym miejscu, to na skutek odsunięcia części gruntu lub pozbawienia matki ziemi kawałeczka powierzchniowej części darni odbierany sygnał jest silniejszy. Zmniejszamy wzmocnienie elektroniki detektora, jeśli odebrana moc sygnału jest mniejsza lub sygnał całkowicie zanikł, to jest to najprawdopodobniej mały przedmiot. Jeśli sygnał nadal odbierany jest z dużą siła, najprawdopodobniej mamy do czynienia z większym przedmiotem położonym płytko (np.: łuska). Dokładna lokalizacja celu możliwa jest wtedy, gdy czułość kanału DC nie jest zbyt “wyśrubowana”. Jeśli tak jest, zmniejszamy ją. Naciskamy spust i namierzamy dokładnie cel. Pamiętamy o tym, by po wydobyciu znaleziska powrócić do optymalnych wartości parametrów pracy detektora. Jeśli o tym zapomnimy, czytaj akapit powyżej. Po dokładnym namierzeniu celu następuje faza wydobycia znaleziska. W tej fazie może nas czekać wiele, nie koniecznie miłych niespodzianek. Opisałem je w podrozdziale “Zanikające sygnały”.

 

Volkmark   mailto: volkmark@gmail.com

 

[Detektory metali] [Polowanie na ......] [Teatr działań] [Pory roku] [Zasady działania sprzętu] [Czas wytoczyć działa] [White's Spectrum] [Technologia polowania] [Przeczesywanie terenu] [Zanikające sygnały] [Drażnienie kobry cz. I] [Drażnienie kobry cz. II] [Detektory - konstrukcje] [Wasze trofea] [A co nowego u dworu] [O autorze]