Pory roku

Sezon “ciężkiej” pracy poszukiwacza rozpoczyna się w momencie pierwszych opadów śniegu. Biały puch przykrywający ziemię cienką warstwą uwydatnia wszelkie nierówności gruntu. To, co w lecie zasłonięte było przez bujną roślinność, teraz widoczne jest jak na dłoni. Miejsca, obok których przechodziliśmy latem pokazują nam teraz kontury dawnych budynków, na ugorach widać kwadraty kiedyś uprawianych poletek , a to oznacza, że dawno temu gdzieś w pobliżu żyli tu ludzie. Zima to piękna pora roku. Pozbawione liści drzewa odsłaniają widok, z większej odległości łatwiej zorientować się w terenie, z takiej perspektywy łatwiej wyobrazić sobie jak tętniło tu życie, gdzie przebiegały drogi, gdzie mogła stać karczma. Na taki właśnie rekonesans warto zabrać ze sobą aparat fotograficzny. Nie śpieszne przeglądanie zdjęć, w domu przy kominku, z kieliszkiem w reku pełnym aromatycznego likieru wiśniowego, odkrywa przed nami nowe szczegóły, których w terenie na zimnie i wietrze nie dostrzegliśmy. Zima udostępnia także takie miejsca, do których dotrzeć latem po prostu się nie da. Nie dostępne w lecie tereny podmokłe, trzęsawiska, brzegi jezior  i rzek mogą być teraz zbadane. Jest to również czas by prześledzić na mapach przyszłe trasy wypadów w teren. Warto zajrzeć do biblioteki. Przejrzeć literaturę, poszukać materiałów i nowych map. Warto też spróbować zidentyfikować znaleziska, rozpoznanie których zawsze zostawialiśmy na później.

 

Zmieszczone zdjęcie pokazuje zarośnięte i nie widoczne w lecie dawno zapomniane ścieżki, potencjalnie ciekawe obszary poszukiwań.

Kiedy śnieg zniknie, ziemia jest mokra, jej przewodność elektryczna wspaniała, poszukiwania można prowadzić na granicy maksymalnych możliwości detektora. Niestety jest nadal zimno, marzną ręce i nie tylko, kopanie dołków to prawdziwa udręka, na ich dnie stoi woda, kawałki ziemi nie spadają z łopaty a przylepiają się do niej. Pola uprawne wyglądają jak wielkie połacie błota. Dzień jest krótki, więc i czasu na poszukiwania jest mało. Ale okres ten ma także i pewne zalety. Nie ma turystów i komarów, okoliczni mieszkańcy wolą jeszcze siedzieć w domach. Pola nie są uprawione, ziemia jest zbita, pozbawiona wolnych przestrzeni, znaleziska leżące w niej nieporuszone, co zwiększa efekt “halo” (utlenianie powierzchni przedmiotu metalowego powoduje przesycenie ziemi tlenkami, odebrany sygnał od celu jest większy). To właśnie o tej porze roku nasz detektor posiada największy zasięg.

Wiosna, wiosna, ech, że ty. Kwiecień. To najlepsza pora na poszukiwania. Ziemia jest jeszcze mokra, ale już nie przylepia się do łopaty, roztarta w palcach rozpada się na małe kawałeczki. O kaloszach zapominamy na razie. Przyroda budzi się ze snu, ale trawa i chwasty jeszcze nie wyrosły, cewkę detektora możemy  zbliżyć maksymalnie do powierzchni ziemi. Z wyjętego kawałka darni monety i inne drobne przedmioty wysypują się same. Jest już ciepło, ale nie gorąco. Nie ma much i komarów. Pola obeschły i łatwo po nich chodzić. Nie ma jeszce na nich żadnych upraw. Dzień się wydłużył i można popracować. Cóż to za wspaniały miesiąc.

Maj. To też dobry miesiąc, ale jeśli wiosna jest sucha, ziemia robi się bardzo twarda. Kopać jest coraz trudniej, a wyjętą z dołka ziemię można rozbijać młotkiem, jej przewodność spada. Zmniejsza się zasięg. Na polach dojrzewają uprawy, wstęp wzbroniony. Pojawiła się trawa i chwasty, co zmusza do podniesienia cewki detektora. Można wykosić trawę, ale musimy być pewni, że warto. Trzeba także pamiętać i o tym, że jeżeli jakiś miejsce nam się “spodobało”, to trzeba będzie wrócić tu za rok, w marcu lub kwietniu. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że znalezisk może być nie mniej niż teraz.

Lipiec i sierpień. Jest gorąco, pora kanikuły. Najwyższy czas zająć się przeszukaniem dna strumieni, płycizn rzek i jezior. Woda jest ciepła, przecież to wakacje. W przerwach między zajęciami można wyskoczyć w miejsca gdzie kąpią się i wylegują letnicy. Gubią łańcuszki, pierścionki, bransoletki i obrączki. Takie przyjemne znaleziska nieco osłodzą nam trudny żywot poszukiwacza. Baaardzo przyjemnie - gdyby nie te komary i muchy. Jest to także dobra pora na odwiedzenie upatrzonych wcześniej miejsc położonych w lasach. Upał tam mniejszy, grzyby i spokój.

Normalna praca poszukiwacza zaczyna się ponownie we wrześniu. Spadły deszcze, ziemia robi się wilgotna, jej przewodność wzrasta. Pojawia się dobry zasięg. Na polach powoli zbierane są plony. Za chwilę będzie można tam wejść nie wywołując w nikim najmniejszych oznak agresji. 

Pierwszy śnieg oznacza koniec sezonu. Jeśli nie masz dość to zaczyna się nowy.

 

Volkmark   mailto: volkmark@gmail.com

 

[Detektory metali] [Polowanie na ......] [Teatr działań] [Pory roku] [Zasady działania sprzętu] [Czas wytoczyć działa] [White's Spectrum] [Technologia polowania] [Drażnienie kobry cz. I] [Drażnienie kobry cz. II] [Detektory - konstrukcje] [Wasze trofea] [A co nowego u dworu] [O autorze]